Odgarniam ruchem posuwistym z mojej głowy włosy.
Ach, gdybym tylko pamiętał, że całkiem ściąłem,
bez żalu ściąłem je,
na twardo, jak jajka na patelni położyły się puchem
na łazienkowej podłodze,
pozbawiając mnie wybiegu dla własnych myśli,
zarówno w przyszłość, jak i w przeszłość moją nieskończoną.
Więc teraz, moja dłoń zahacza o przezroczystość powietrza
spada na moje plecy i klepie po karku. Eureka!
Krzyczę sobie świadom sam do siebie.
Patrzysz na mnie, kochanie, zza ekranu swojego periodyka,
jakbyś chciała powiedzieć: "Wyhamuj łagodnie, wyhamuj i wypuść mnie".
Nie wiesz jeszcze, że stałem się innym człowiekiem,
zaczynam więc myśleć i oddychać,
w zabudowie mojej odpornej na kłamstwa.
Ale to od jutra.
Ja już wiem, że myśli moje nie mogą być nieuczesane,
tak jak ja uczesany być nie mogę.
12 cze 2011
10 cze 2011
Przetwory
wpatrywałem się w jej
niebieskie oczy
leżała sobie
naga przed światem
a ja mówiłem cudowne rzeczy
a ona mnie podnieca i ona mnie odrzuca
a ona mnie rozpala i ona mnie wyziębia
a wszyscy wokoło chcą tylko jej
a ja po prostu nie przejmuję się nią
wszyscy to samo mówią
i myślą że są tak wyjątkowi
tak bardzo oryginalni
ale w oryginalności przecież nie mówisz tego co inni
a ona przeżuwa mnie i wypluwa mnie
a ona do mnie słodko mówi i mnie ignoruje
a ona jest taka cicha i spokojna i myśli że nie widzę
że na zimę przetwory chce zrobić
a ja głupi nie jestem i nie dam się w słój zamknąć
niebieskie oczy
leżała sobie
naga przed światem
a ja mówiłem cudowne rzeczy
a ona mnie podnieca i ona mnie odrzuca
a ona mnie rozpala i ona mnie wyziębia
a wszyscy wokoło chcą tylko jej
a ja po prostu nie przejmuję się nią
wszyscy to samo mówią
i myślą że są tak wyjątkowi
tak bardzo oryginalni
ale w oryginalności przecież nie mówisz tego co inni
a ona przeżuwa mnie i wypluwa mnie
a ona do mnie słodko mówi i mnie ignoruje
a ona jest taka cicha i spokojna i myśli że nie widzę
że na zimę przetwory chce zrobić
a ja głupi nie jestem i nie dam się w słój zamknąć
9 cze 2011
Widzieć cię więcej
jest coś - czuję to - w słońcu dziś
a może to tylko mój katar sienny
bo trawy już zielenią sypią na lewo i prawo
niebo płonie żarem co leniwie leje się
płuca moje są koloru szarego
poszedłbym do nieba dla pogody
a piekło wybrałbym dla towarzystwa
tyle rzeczy i tylu ludzi
przyszłość nie jest zła
przyszłość nie nosi rybich łusek
jest prosta wydajna jest
a gdy wszystko kosztuje grosze
chodź i kochaj mnie
za kliknięciem myszki polub
czytaj moje elektroniczne nicości
blogujące się powodzie wylewane zza koryta rzek
klubowy pot dubstep do odcisków zatańcz się
cienie tańczą migoczą i mieszają się
jesteś Alicją z Krainy Czarów
spójrz leciutko w noc za oknem
w tej grze jestem bogiem
dolby surround w głosie mam
boga gram i na nic więcej nie stać mnie
a może to tylko mój katar sienny
bo trawy już zielenią sypią na lewo i prawo
niebo płonie żarem co leniwie leje się
płuca moje są koloru szarego
poszedłbym do nieba dla pogody
a piekło wybrałbym dla towarzystwa
tyle rzeczy i tylu ludzi
przyszłość nie jest zła
przyszłość nie nosi rybich łusek
jest prosta wydajna jest
a gdy wszystko kosztuje grosze
chodź i kochaj mnie
za kliknięciem myszki polub
czytaj moje elektroniczne nicości
blogujące się powodzie wylewane zza koryta rzek
klubowy pot dubstep do odcisków zatańcz się
cienie tańczą migoczą i mieszają się
jesteś Alicją z Krainy Czarów
spójrz leciutko w noc za oknem
w tej grze jestem bogiem
dolby surround w głosie mam
boga gram i na nic więcej nie stać mnie
Nie ma szans na przyjaźń
mowić
kocham cię na zawsze
nie utrzyma nas razem
gołąb i pióro
nie utrzymają nas nigdy
nie wiem czy brak mi ciebie
czy dmucham w chusteczkę
bo tęsknię za tobą
ryzykować cię nie chcę
a to nie ta mina którą lubię
dlaczego to ty decydujesz
wyjdę na miasto jeśli zechcę
wrócę o piątej nad ranem
twoja przyszłość leży w nowych przyjaźniach
nowe oczy na sobie widzisz
inne historie wymyślać chcesz
a mnie lubisz gdy rozważny jestem
pobłądź trochę
poczekaj na ból
pobłądź w samotność by znaleźć nas
uzależnienie które uświęca środki
polegaj na mnie
gdy usłyszeć chcesz że jest dobrze
pod słońcem jest miejsce tylko na jednego
był tylko jeden ja i ty kiedyś byłaś
a chcesz chcieć innych jeszcze
nocą niech ciągną do światła
wszystkie te ćmy byłych za którymi tęsknisz
- oddanie pocałunki i seks -
i to na czym uprzesz się u kolejnego
kto śmiałym ten wygrywa
albo kto wie ten zaczyna
mój nos poczuł wiele uderzeń
a ty gorzkniejesz więc
lepiej udawać niż sprzeczać się
twoje pochlebstwa kiedy gnije
niszczą całą zabawę
to my
wypalamy się z sykiem
ale z kilkoma skurczami jeszcze
dotarliśmy do końca
do końca początku dotarliśmy
kocham cię na zawsze
nie utrzyma nas razem
gołąb i pióro
nie utrzymają nas nigdy
nie wiem czy brak mi ciebie
czy dmucham w chusteczkę
bo tęsknię za tobą
ryzykować cię nie chcę
a to nie ta mina którą lubię
dlaczego to ty decydujesz
wyjdę na miasto jeśli zechcę
wrócę o piątej nad ranem
twoja przyszłość leży w nowych przyjaźniach
nowe oczy na sobie widzisz
inne historie wymyślać chcesz
a mnie lubisz gdy rozważny jestem
pobłądź trochę
poczekaj na ból
pobłądź w samotność by znaleźć nas
uzależnienie które uświęca środki
polegaj na mnie
gdy usłyszeć chcesz że jest dobrze
pod słońcem jest miejsce tylko na jednego
był tylko jeden ja i ty kiedyś byłaś
a chcesz chcieć innych jeszcze
nocą niech ciągną do światła
wszystkie te ćmy byłych za którymi tęsknisz
- oddanie pocałunki i seks -
i to na czym uprzesz się u kolejnego
kto śmiałym ten wygrywa
albo kto wie ten zaczyna
mój nos poczuł wiele uderzeń
a ty gorzkniejesz więc
lepiej udawać niż sprzeczać się
twoje pochlebstwa kiedy gnije
niszczą całą zabawę
to my
wypalamy się z sykiem
ale z kilkoma skurczami jeszcze
dotarliśmy do końca
do końca początku dotarliśmy
30 maj 2011
Podział
Rozdzieliliśmy się całkowicie. Słowa niezapisane, ostatecznie, zostają archiwum mojego poetyckiego misz-maszu. Na My Polish Tao, natomiast, będę blogował o moich doświadczeniach związanych z minimalistycznym stylem życia. Zapraszam!
26 maj 2011
Szklany klosz
Szklany klosz
- Chciałabym być tak spontaniczna jak ty - powiedziała do mnie. Powiedziała to z lekkim uśmieszkiem, który niósł w sobie ironię. Znaczył tyle co: dzieciak z ciebie. Postradałeś zmysły.
Siedzieliśmy w kawiarence z widokiem na morze. Zaproponowałem jej, żeby dzisiaj pójść na molo i przespać się pod gołym niebem, zamiast tkwić w hotelowym pokoju.
- Zbyt twardo stąpasz po ziemi, tak twardo, że już zapomniałaś jak się chodzi - odpowiedziałem odpalając papierosa. - Daj się skusić, zakosztuj życia, tak dla odmiany.
- Michał, czy nie rozumiesz, że twojej wolności i twojego ja nie da się oddzielić od norm społecznych? - zapytała, kładąc filiżankę kawy na stoliku pomiędzy nami. - Nie możesz tak po prostu chodzić sobie i myśleć że jakiekolwiek granice społeczne, kulturalne czy moralne ciebie nie dotyczą, muszę cię zasmucić - dotyczą! Myślisz, że jesteś ponad tym wszystkim? Nie jesteś. Nikt nie jest.
19 maj 2011
Zaburzenia rutyny
ubrałem się w odrapane słowa
bezowocne starania przynoszą skutki
na rynku grają w brydża
kamień po kamieniu
budujemy drogę donikąd
metr po metrze
przyszłość nigdzie się nie wybiera
na dwoje przecinam jabłko
i modlę się
o wielkoduszne duszenie
reszta to
puste kieszenie
bezowocne starania przynoszą skutki
na rynku grają w brydża
kamień po kamieniu
budujemy drogę donikąd
metr po metrze
przyszłość nigdzie się nie wybiera
na dwoje przecinam jabłko
i modlę się
o wielkoduszne duszenie
reszta to
puste kieszenie
1 maj 2011
Stwierdzając poezję
poezja to litery
na papierze w słowa ułożone
słowa w zdania zebrane
w kongruencji do siebie
nie całkiem zgodne
karty kłamią
twarz nie
poezja to przynależność
słowa do myśli
z góry świadomie narzucona
niezależnie od logiki
poruszania w świecie
mieć oczy otwarte
pogodzić z tym życie
poezja to dźwięk
z umysłu do ucha
w zamilkłą salę wydobywany
łącząc myśli nieuzgadnianie
sens logiczny gubiące
nuda zabija emocje
więc poezja to myśl nieuczesana
tantologicznie nieoczywista
w myśli przebrana eliptyczne
wbrew fizyce jak gaz ulotna
na przekór chemii w sobie zakochana
na papierze w słowa ułożone
słowa w zdania zebrane
w kongruencji do siebie
nie całkiem zgodne
karty kłamią
twarz nie
poezja to przynależność
słowa do myśli
z góry świadomie narzucona
niezależnie od logiki
poruszania w świecie
mieć oczy otwarte
pogodzić z tym życie
poezja to dźwięk
z umysłu do ucha
w zamilkłą salę wydobywany
łącząc myśli nieuzgadnianie
sens logiczny gubiące
nuda zabija emocje
więc poezja to myśl nieuczesana
tantologicznie nieoczywista
w myśli przebrana eliptyczne
wbrew fizyce jak gaz ulotna
na przekór chemii w sobie zakochana
Subskrybuj:
Posty (Atom)