kochali się w spożywczym
a okolica niosła plotki
na ladzie obok fiskalnej kasy
ich głowy splecione w iskierkach
dzieci mówią
że to latawce
i rzeczywiście wyglądają
jak latawce
trzydzieści złotych pięć groszy
będzie sobie świecić
7 kwi 2011
6 kwi 2011
W niedzielę to tak bardziej
nie pomyślę o tym
bo jak myślę
to krew zalewa
i odechciewa mi się myśleć
otworzyłem wszystkie okna
i czekałem na ciebie
do białego rana
okno w pralni
jeszcze się świeci
że wydawać by się mogło
iż w środku
mieszkają aniołowie
koty znowu przyjdą
pamiętam pamiętam
i
zapomnę zapomnę
bo jak myślę
to krew zalewa
i odechciewa mi się myśleć
otworzyłem wszystkie okna
i czekałem na ciebie
do białego rana
okno w pralni
jeszcze się świeci
że wydawać by się mogło
iż w środku
mieszkają aniołowie
koty znowu przyjdą
pamiętam pamiętam
i
zapomnę zapomnę
Syreny
teraz to nawet
wyją wszystkie syreny
wszystkie syreny
w tym mieście
unoszą się czarne dymy
Lech zimny
a ja to już w ogóle
szkoda gadać
w dodatku
ten tramwaj
zbyt gwałtownie hamuje
i nie w tę stronę
a ty padasz na mnie znienacka
chciałem się nachapać
przyznaję
i płaczą
wszystkie
syreny
wyją wszystkie syreny
wszystkie syreny
w tym mieście
unoszą się czarne dymy
Lech zimny
a ja to już w ogóle
szkoda gadać
w dodatku
ten tramwaj
zbyt gwałtownie hamuje
i nie w tę stronę
a ty padasz na mnie znienacka
chciałem się nachapać
przyznaję
i płaczą
wszystkie
syreny
5 kwi 2011
z oczu łzy płynęły gęsto
jak bez płuc byłem z płucami
cały w szramach – krwią zbrukany
kładłem dłonie na twym sercu
z oczu łzy płynęły gęsto
już wiedziałem – nic tu po mnie
wszystkie sny gdzieś spakowałem
bo od dawna jestem na dnie
prawie wszystko zapomniałem
jak bez ust byłem z ustami
cały w szramach – krwią zbrukany
kładłem dłonie na twym sercu
z oczu łzy płynęły gęsto
śliczna gwiazda twoich oczu
dziś jaśnieje na mym niebie
zrobię tak bym nic nie poczuł
raz ostatni widzę ciebie
a ty siedzisz niewzruszona
pęk irysów trzymasz w dłoni
na twej głowie jest korona
u stóp twoich stado koni
jak bez płuc byłem z płucami
cały w szramach – krwią zbrukany
kładę dłonie na mym sercu
z oczu łzy płynęły gęsto
cały w szramach – krwią zbrukany
kładłem dłonie na twym sercu
z oczu łzy płynęły gęsto
już wiedziałem – nic tu po mnie
wszystkie sny gdzieś spakowałem
bo od dawna jestem na dnie
prawie wszystko zapomniałem
jak bez ust byłem z ustami
cały w szramach – krwią zbrukany
kładłem dłonie na twym sercu
z oczu łzy płynęły gęsto
śliczna gwiazda twoich oczu
dziś jaśnieje na mym niebie
zrobię tak bym nic nie poczuł
raz ostatni widzę ciebie
a ty siedzisz niewzruszona
pęk irysów trzymasz w dłoni
na twej głowie jest korona
u stóp twoich stado koni
jak bez płuc byłem z płucami
cały w szramach – krwią zbrukany
kładę dłonie na mym sercu
z oczu łzy płynęły gęsto
(Damianowi)
***
Świat jest piękny. Lecę sobie wysoko. Szybuję, opadam, zwalniam. A teraz szybko w górę. Co za uczucie. Powiew powietrza i znów pikuję w dół.
Ciemność...
- Mamo!!! - Mały Jack krzyknął z całych sił.
- Słucham cię synku.
- Zabiłem robaka!
Ciemność...
- Mamo!!! - Mały Jack krzyknął z całych sił.
- Słucham cię synku.
- Zabiłem robaka!
Uciekam
są dni
kiedy mam tremę
przed miłością
jak przed kartkówką
z trygonometrii
dziś jest taki dzień
ubieram uczucia
w słowa
składam
w równe linijki
piszę wiersz:
mały niepozorny
robaczek
pełznie w moją stronę
ma kartkę
z napisem KOCHAM
kochaj
ja uciekam
boże
ty wiesz
ja
mam lęk wysokości
przestrzeni
i klaustrofobię
ale najbardziej
boję się zostać tu sama
(Natalii)
Szukam ciebie
z tobą
można tylko w dali
zniknąć cicho
ja nie umiem znikać
usta maluję krwistą szminką
czy teraz
wydaję ci się dorosła?
jestem tylko dzieckiem
na deskorolce
i z warstwą szminki na ustachznowu
krople deszczu na szybie
przypominają mi
jak bardzo jestem samotna
pod poduszkę chowam
nasze wspólne chwile
pachnące bzem
żeby wyśnić ciebie
nie jadam rodzynek
płaczę na wiadomościach
chwytam światło w obiektyw
i szukam ciebie
(Natalii)
3 kwi 2011
Kij w mrowisko
jeszcze jeden mocny ruch
i najeźdźca zdobywa miasto
bez żadnego oporu
ze strony niczego nie podejrzewających
mieszkańców
komunistyczna defilada przetoczyła się
gromkim potokiem przez bramy miasta
czyszcząc powierzchnie gładkie
zdzierając naskórek ze ścianek
zostawiając czerwone ślady na prześcieradle
błędna kalkulacja w oka mgnieniu
sprawiła iż komitet centralny
wraz z ośrodkiem dowodzenia
zdecydowali że różowe pomidory
w tym okresie zburzą spokój
a stosunek nieprzerwanie dojdzie do skutku
i zburzy zbudowane na skale domki
i najeźdźca zdobywa miasto
bez żadnego oporu
ze strony niczego nie podejrzewających
mieszkańców
komunistyczna defilada przetoczyła się
gromkim potokiem przez bramy miasta
czyszcząc powierzchnie gładkie
zdzierając naskórek ze ścianek
zostawiając czerwone ślady na prześcieradle
błędna kalkulacja w oka mgnieniu
sprawiła iż komitet centralny
wraz z ośrodkiem dowodzenia
zdecydowali że różowe pomidory
w tym okresie zburzą spokój
a stosunek nieprzerwanie dojdzie do skutku
i zburzy zbudowane na skale domki
Subskrybuj:
Posty (Atom)
